- Wiktoria!
- Czego chcesz? - rzekłam sucho ze Swojego pokoju
- zejdź tu na chwilę - usłyszałam z dołu
Niechętnie zeszłam po schodach i usiadłam na stołku w kuchni
- Co znowu?
- Twój brat... - Zaczęła Matka
- Co? - niecierpliwiłam Się
- Twój Brat nie żyje - w końcu wykrztusiła to
- Jak to? Czemu?! - rozpłakałam się
- Miał wypadek samochodowy. Zmarł na miejscu
- Nie, to nie możliwe! czemu Adam?! Czemu nie ja?! - krzyknęłam i pobiegłam do Swojego pokoju
Rzuciłam się na łózku i płakałam. Czemu On? czemu Mój Kochany Braciszek? Adam był dla Mnie jak Tata. Dogadywałam się z Nim doskonale. Lepiej niż z kimkolwiek z Rodziny. Może i miałam to pierdolone 15 lat, ale nie rozumiałam czemu taki Dobry Człowiek musiał umrzeć...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz